Idę przez las...
Choć nastaje zmierzch,
Ja idę wpatrując się w leśną czerń.
Łykając łzy,
Biegnę myśląc, że świat jest zły.
Dlaczego tak musi być?
Dlaczego świat musi być zły?
Ktoś woła mnie,
Ale ja nie odwracam się...
Słyszę za sobą stłumiony krzyk.
Huk wystrzału i w kości strzyk.
Boli...
Padam na ziemię.
Myśliwy podchodzi i zawiązuje na mych nogach mocny rzemień.
Czy tak to wszystko się skończy?
Czy może jednak ktoś w mą obronę skoczy?
Dlaczego świat musi być zły.
Godzę się z losem swym.
Ciemność spowija mnie,
A sarnia dusza ulatuje wysoko hen.
Szczerze? Nie wiem co mnie napadło...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz